PRZYGOTOWANA MAMA: Narodziny dziecka - wyprawka według Mamy Bezpiecznego Malucha!

2017-06-09
Przygotowana Mama to mama, która jest wyspecjalizowana w wielu dziedzinach, gotowa na podbój świata z Maleństwem przy boku. Przygotowana Mama to mama, która jest dobrze zorganizowana, lubi funkcjonalne rozwiązania, ceni sobie wygodę, stawia na innowację. Przygotowana Mama może być przygotowana na wszystko – na pierwsze dziecko, na podróż, na wyjście do parku, na jesień czy na pierwszą kąpiel...

Przygotowana Mama to także zupełnie nowy cykl w naszym sklepie oparty o subiektywne wybory zaproszonych gości. W każdym miesiącu przedstawimy Wam inną mamę, która spośród produktów dostępnych w naszym sklepie wybierze te, które uzna za niezbędne, najbardziej funkcjonalne i najlepsze dla siebie i swojego Maluszka. Pokaże Wam ich zastosowanie, opowie dlaczego zdecydowała się właśnie na te produkty. 

W miesiącu, w którym będzie gościła u nas wybrana Mama, wszystkie produkty które opisze zostaną objęte rabatem i znajdziecie je w naszym dziale PROMOCJE: Przygotowana Mama.

W czerwcu Przygotowaną Mamą została Dominika pomysłodawczyni warsztatów Bezpieczny Maluch. Dominika to doświadczona mama, która spodziewa się czwartego Maluszka. Wykorzystując wiedzę zawodową oraz praktykę z życia codziennego przygotowała dla nas zestawienie produktów, w które powinna wyposażyć się każda mama oczekująca dziecka.

Obok akcesoriów, które warto mieć już od narodzin dziecka, przygotowała także takie, które sprawdzą się przy dzieciach w różnym wieku. Dominika przygotowała specjalnie dla Was także listę wyprawkową. Przy takim doświadczeniu znajdziecie w niej prawdziwe must-have. Gotowi?

Oto, co napisała Dominika:
Aktualnie jestem w czwartej ciąży i projekt Przygotowana Mama zbiegł się w czasie z przygotowywaniem wyprawki dla mojego kolejnego dziecka. Regularnie dostaję od młodych mam zapytania o różne innowacyjne produkty pojawiające się na rynku, więc bardzo się cieszę, że mogę wskazać perełki, które znalazłam w ofercie Baby&Travel. Zacznę od produktów, o które rozszerzyłam wyprawkę swojego czwartego dziecka, a w drugiej części postu przedstawię Wam te, które włączyłam już kilka miesięcy temu do naszego codziennego życia.

Portfel na akcesoria do przewijania B.BOX
zachwycił mnie możliwością obsługiwania jedną ręką i swoją kompaktownością. Jest mega wygodny i bardzo praktyczny. W swoim wnętrzu mieści wszystkie niezbędne akcesoria potrzebne do przewinięcia dziecka - mokre chusteczki (da się je wyciągać z obu stron), pieluchy i matę do przewijania. Idealny do trzymania pod ręką i do zabrania na spacer.

Zamierzam karmić piersią, ale na pewno w pewnym momencie butelka okaże się niezbędna i wtedy sięgnę po tę z dozownikiem marki B.BOX.
 Umożliwia podanie gotowego posiłku poza domem, bez bakterii, bez zbędnego bałaganu i bez przesypywania. Innowacyjny produkt B.BOX w każdej chwili można zamienić w tradycyjną butelkę demontując dozownik.



W ofercie Baby&Travel wypatrzyłam też ciekawą składaną suszarkę na akcesoria dla niemowląt B.BOX. Suszarka zajmuje bardzo mało miejsca, co powoduje, że jest idealna do zabrania w podróż, a równocześnie pomieści aż sześć butelek i ich akcesoria. Jej kompaktowość jest też sporą zaletą w domu - po użyciu można ją schować do szuflady. Kiedyś się zastanawiałam czy warto inwestować w specjalną suszarkę do butelek, wydawało mi się, że akcesoria do karmienia niemowląt spokojnie można suszyć i na zwykłej suszarce, która jest zintegrowana z kuchennym zlewem. Myliłam się - dziś po odchowaniu trójki dzieci widzę, że tylko dzięki zastosowaniu specjalnej suszarki ma się pewność,
że butelki nie parują od środka i dokładnie schną, co do minimum ogranicza rozwój bakterii i pleśni.



Jako matka trójki dzieci uważam, że kompletując wyprawkę, koniecznie trzeba zainwestować w elektroniczny aspirator do nosa Breathe Zoli. Można go używać już od pierwszej doby po urodzeniu. Aspirator przeszedł testy kliniczne, które potwierdziły bezpieczeństwo jego codziennego używania do czyszczenia zatkanych nosków u noworodków. Delikatna, elastyczna silikonowa nakładka powoduje, że jest łatwy w użyciu i czyszczeniu. Idealnie  sprawdza się w domu i na wyjazdach. Nasz dwu i pół letni synek do dziś jak ma zapchany nosek, to wyciąga z szuflady aspirator i sam (!) wprawia go w ruch.



Do tej pory nie byłam zwolenniczką ochraniaczy do łóżeczka, ale teraz z chęcią wypróbuję innowacyjny produkt należący do tej grupy – AirWrap firmy Little Linen. Sposób wykonania i konstrukcja ochraniacza maksymalizują przepływ powietrza w łóżeczku. Ochraniacz z zewnątrz zrobiony jest z naturalnej, oddychającej bawełny muślinowej. W środku jest wypełniony siateczką. Cały produkt tworzą cztery osobne części, które montuje się na każdym boku łóżeczka. Przestrzeń, która zostaje między elementami, plus materiał o którym wspomniałam wyżej, gwarantują więcej przepływu powietrza niż jakiekolwiek inne rozwiązania stosowane w produktach z tej kategorii. AirWrap wydaje się być bezpieczniejszą alternatywą dla klasycznych ochraniaczy na łóżeczko, których używa się przy noworodkach i niemowlakach. Jestem niezmiernie ciekawa jak sprawdzi się w praktyce. Ochraniacz został przebadany klinicznie przez pediatrów i ekspertów zajmujących się tematyką oddychania niemowląt oraz małych dzieci, co gwarantuje bezpieczeństwo jego użytkowania, więc raczej nie ma opcji, żebyśmy nie byli zadowoleni z jego właściwości.


Nie byłabym sobą, gdyby w wyprawce czwartego dzidziusia nie znalazły się produkty, które są równocześnie i praktyczne, i piękne. Do tej kategorii należą akcesoria niemowlęce marki Blanket Story. Jestem zachwycona wzornictwem i jakością produktów tej polskiej firmy. Na moją najmłodszą córeczkę czeka przepiękny rożek, który jakością i wyglądem zdecydowanie odbiega od tego co oferuje nam rynek. Do tej pory nie spotkałam się z rożkiem, w którym można włożyć dziecko do fotelika samochodowego. Produkt Blanket Story posiada trzy pary otworów na pasy naramienne oraz dziurki na pas biodrowy, co pozwala używać go jako śpiworka w trakcie podróży autem. Rożek nie ma żadnych rzepów, które zazwyczaj szybko tracą swoją przyczepność, ale jest wiązany na przepiękną kokardę. W jednym rogu posiada regulowany troczkami ściągacz, który pozwala zmienić go w otulający główkę kaptur. Naprawdę jestem zachwycona tym produktem!



W naszej wyprawce po raz pierwszy znalazły się drewniane gryzaki. Wcześniej korzystałam tylko z plastikowo-silikonowych, a teraz na mojego dzidziusia czeka gryzak klonowy Gryzkotka marki Blanket Story :). Gryzak nie jest pokryty żadnym woskiem i lakierem co stanowi o jego naturalności i zapewnia bezpieczeństwo dziecka. Dodatkowo może służyć jako przywieszka do wózka czy też łóżeczka. Czy wiedzieliście wcześniej, że drewno jest doskonałym materiałem do ćwiczenia wychodzących ząbków?

Na naszą córeczkę czekają też już uprane i uprasowane bambusowo-bawełniane pieluszki - otulacze. Jedna wspomnianej już marki Blanket Story, a druga hiszpańskiej firmy KioKids. Obie niezwykle piękne i oryginalne, obie w rozmiarze 120x120 cm dzięki czemu mogą pełnić funkcję letniego kocyka. Bambus jest najlepszym materiałem na upały, bo poza tym, że jest tkaniną antyalergiczną i antygrzybiczną, chroni także przed promieniami UV oraz posiada właściwości higroskopijne. Kocyki bambusowe miałam przyjemność testować w trakcie tropikalnych wyjazdów, na które zabieraliśmy naszego synka. Jestem zachwycona ich właściwościami i bardzo się cieszę, że mam okazję wypróbować kolejne produkty wykonane z tego samego materiału, tym bardziej, że pieluszki-otulacze Blanket Story i KioKids mają przepiękne wzory.

Baby&Travel w swojej ofercie ma jeszcze wiele innych bardzo atrakcyjnych akcesoriów niezbędnych w wyprawce każdego maluszka, ale nie będę dziś o nich pisać, bo chciałam Wam jeszcze zarekomendować trzy produkty, których używamy już od dłuższego czasu. :) Niżej znajdziecie listę wyprawkową do szpitala, w której uwzględniłam wszystkie niezbędne akcesoria.

Na pierwszy ogień idzie turystyczny nocniczek - Potette Plus, który jest z nami od prawie roku i bez którego już sobie nie wyobrażam szybkiego odpieluchowania kilkunastomiesięcznego dziecka. Nam udało się to między osiemnastym a dwudziestym miesiącem życia synka. Uważam to za swój mały sukces, bo córki pożegnały się z pieluchami dopiero kończąc dwa latka.  O ile w przypadku odpieluchowywania Potette Plus jest niezbędnym gadżetem, to niektórym wydaje się, że większe dziecko umiejące już korzystać z toalety nie potrzebuje tego produktu. Ale ja uważam inaczej. Po co narażać dziecko na stres zsiusiania się z braku możliwości szybkiego odnalezienia toalety? Czy nawet patrząc na to tylko z higienicznego punktu widzenia – wprowadzanie dziecka do publicznej toalety czasami jest sporym wyzwaniem. A szczególnie jeśli rodzice lubią podróżować i zabierają swoje dzieci w różne egzotyczne zakątki świata, gdzie w wielu cywilizowanych miejscach obok  toalet „western style” funkcjonują miejsca „na narciarza”…  Dlatego nawet dla pięciolatka warto zapakować do walizki nocniczek Potette Plus, który z zależności od potrzeb można wyposażyć w silikonowy wkład lub pochłaniające ciecz i przykre zapachy woreczki. Nocniczek jest super, bo dzięki niewielkim rozmiarom i wadze idealnie zmieści się w każdym wózkowym koszu czy w modnych od kilku sezonów dużych torbach, które nosi na ramieniu większość pań.




Kolejnym produktem, który jest z nami już około dwunastu miesięcy jest zestaw Fill'n Squeeze. Nie będę tutaj pisać jak ważną rolę w życiu każdego dziecka odgrywa odpowiednia dieta, ale z przyjemnością podzielę się z Wami swoim patentem na przemycanie do codziennego jadłospisu odpowiedniej ilości warzyw i owoców, a także zdrowych kasz. I mam tu na myśli nie tylko żywienie niemowląt, ale też przygotowywanie przekąsek dla dzieci nawet dziesięcioletnich. Dopóki dziecko siedzi w domu, to łatwiej jest nam urozmaicać mu dietę, ale dziecku w wieku szkolnym już trudniej zaproponować zdrową przekąskę „na wynos” w postaci innego owoca niż jabłko, gruszka czy banan.
W mojej rodzinie idealnie w takiej roli spełniają się musy i koktaile owocowe przygotowywane przez nas w kuchni i przelewane później do specjalnych tubek Fill'n Squeeze. „Paćki” są ulubioną przekąską i mojej ośmioletniej córki, i dwu- i półletniego synka. Dopóki nie trafiłam na produkty tej marki
, moje dzieci piły smoothie tylko w domu. Synkowi czasami kupowałam gotowe owoce w tubkach, które można znaleźć na półkach obok słoiczków dla niemowląt, ale starałam się robić to jak najrzadziej, bo jestem zdania, że owoce przetwarzane na skalę przemysłową mają dużo mniej witamin, niż takie które zjemy „na świeżo”. Co więcej taką „paćkę” przygotowywaną w domu można wzbogacić energetycznie. Jeśli „paćka” ma zastąpić kanapkę, czy nawet pierwsze śniadanie, to do blendera poza owocami wrzucam ugotowane płatki owsiane czy kaszę jaglaną. Jedliście kiedyś coś takiego? My za tym przepadamy - i mam tu na myśli wszystkich domowników, nie tylko dzieci :).
Wielu z Was pyta mnie czym zastąpić gotowe słodkie serki czy słodkie jogurciki dla dzieci typu „danonki”. Właśnie tym :) Spróbujcie!





Kolejnym atrakcyjnym produktem do codziennego użytku i przy malutkich dzieciach, i przy starszakach są termosy na jedzenie Zoli o pojemności 300ml. Czasami jest tak, że pora ciepłego posiłku wypada nam poza domem, bo wybraliśmy się na całodzienną wyprawę krajoznawczą, albo o określonej porze musieliśmy przejechać pół miasta, żeby załatwić ważną sprawę. Warto w takiej sytuacji obiad dla dziecka zapakować do termosu, bo nigdy nie mamy gwarancji, że będziemy mieć gdzie go odgrzać. Podobnie z posiłkiem dla dziecka w wieku szkolnym. Nie każde dziecko je obiady w szkole, a czasami spędza w niej większą część dnia. W takim przypadku idealnym rozwiązaniem jest dać córce czy synowi termos Zoli wypełniony zupą czy innym daniem jednogarnkowym. Termos Zoli utrzymuje temperaturę jedzenia aż do 6 godzin, idealnie sprawdza się zimą do utrzymania ciepłej temperatury obiadku, a latem dba o to, by jedzenie się nie zepsuło. Termosy występują w kilku przepięknych kolorach. My zdecydowaliśmy się na uniwersalną miętę wpisującą się w gusta obu płci.

Tak na szybko, to w zasadzie tyle w temacie produktów, które mogą być przez nas używane codziennie, i przy dziecku rocznym, i ośmioletnim. Tych produktów jest oczywiście więcej, ale niestety wytyczne co do objętości materiału nie pozwalają mi w pełni rozwinąć skrzydeł.

Wpis jest dość długi, ale mam nadzieję, że Ci z Was, którzy dobrnęli do jego końca są zadowoleni i na pewno zechcą wypróbować chociaż jeden z rekomendowanych przeze mnie produktów. Tym bardziej że w ciągu najbliższych czterech tygodni wszystkie opisane wyżej rzeczy można kupić na stronie Baby&Travel w obniżonych cenach w dziale PROMOCJA - Przygotowana Mama.

Pozostał nam element, na który czekają zapewne wszystkie ciężarne Mamy. Wyprawka stworzona przeze mnie, na podstawie doświadczenia, wiedzy i praktyki - przy czwartym dziecku już naprawdę wiem, co jest niezbędne, a czego zupełnie nie warto zabierać. :)

Zanim napiszę co zabrać do szpitala, pozwolę sobie zasugerować, żeby spakować się w dwie torby – mniejszą z rzeczami, które będą potrzebne przy porodzie i drugą większą na pobyt w szpitalu na oddziale położniczym. Z mniejszą stawiamy się na Izbie Przyjęć, a drugą doniesie z samochodu mąż po porodzie. Dodatkowo warto przygotować trzecią torbę, która zostanie w domu, a w której będą rzeczy, które mąż w razie potrzeby dowiezie do szpitala. Lepiej, żeby miał to gotowe niż szukał po szafkach…  

Torba z rzeczami do porodu:

   Dla mamy:
  • dokumenty i wyniki badań (dowód osobisty, karta ciąży, ostatnia morfologia i badanie moczu, ostatnie USG, grupa krwi, HBS, HIV, WR, GBS)
  • gumowe klapki
  • koszula do porodu lub dłuższy t-shirt
  • szlafrok
  • 3-5 podpasek + majtki
  • woda
  • nawilżająca pomadka do ust
  • gumka do włosów
  • mały ręcznik
  • ewentualnie przybory kosmetyczne (mydło, dezodorant, szczoteczka i pasta do zębów)

    Dla taty: 
  • obuwie na zmianę
  • drobna przekąska
  • aparat fotograficzny.

    Dla dziecka:   
  • ręcznik/otulacz
  • 2-3 pieluszki jednorazowe
  • pieluszka bambusowa/tetrowa
  • rożek i cienki kocyk
  • pierwsze ubranko (body i pajacyk rozpinane po całości, czapeczka).    

    Torba z rzeczami na oddział położniczy:

    Dla mamy: 
  • dwie koszule nocne umożliwiające karmienie dziecka
  • majteczki siateczkowe lub zwykłe bawełniane (3-5 sztuk)
  • podkłady poporodowe (20 sztuk)
  • podkłady na łóżko najlepiej o wymiarze 60x90 cm (6-8 sztuk)
  • ręcznik i przybory toaletowe
  • maść na brodawki (najlepiej czysta lanolina)
  • zgrzewka wody (najlepiej butelki 0,5 lub 0,7 l)
  • ewentualnie 2 staniki do karmienia i opakowanie wkładek laktacyjnych.

    Dla dziecka: 
  • pieluszki bambusowe/tetrowe (3-4 sztuki)
  • ręcznik z kapturkiem
  • 3 komplety ubranek
    - body i pajacyk lub
    - body, 
    kaftanik i półśpiochy lub
    - body, kaftanik i śpiochy            
  • cienka czapeczka najlepiej bezszwowa (3 sztuki)
  • rękawiczki, skarpetki (po 2 sztuki)
  • paczka pieluch jednorazowych 3-5 kg (20-30 sztuk)
  • chusteczki nawilżane
  • maść do pupy
  • jałowe gaziki 5x5 cm - 5 opakowań po 3 szt.
  • coś do odkażania pępka.  

    Torba z rzeczami do ewentualnego dowiezienia w późniejszym terminie: 
  • koszula nocna
  • ubranie na wyjście dla mamy
  • dwa komplety ubranek dla dziecka
  • trzy pieluszki bambusowe/tetrowe
  • podkłady poporodowe 20 szt
  • podkłady na łóżko 60x90 cm
  • chłonne podpaski – dwa opakowania
  • paczka pieluch jednorazowych
  • laktator.  

    Czasami szpital wymaga posiadania własnych sztućców i kubeczka. W większości szpitali są dostępne środki do mycia dla noworodków. Codzienna kąpiel jest wykonywana przez położne. Do szpitala nie bierzemy żadnych pluszowych rzeczy – ani kapci (tylko gumowe klapki!) ani maskotek ani zabawek dla dzieci. Po powrocie ze szpitala wszystko pierzemy/myjemy.

Moja wyprawka czeka już gotowa - spakowałam się w pojemne i funkcjonalne torby marki Penny Scallan Design.



Dominika Gano
Mama Bezpiecznego Malucha
Polecane
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel