PRZYGOTOWANA MAMA: Jesienny weekend w górach!

2017-09-11


Przygotowana Mama to mama, która jest wyspecjalizowana w wielu dziedzinach, gotowa na podbój świata z Maleństwem przy boku. Przygotowana Mama to mama, która jest dobrze zorganizowana, lubi funkcjonalne rozwiązania, ceni sobie wygodę, stawia na innowację. Przygotowana Mama może być przygotowana na wszystko – na pierwsze dziecko, na podróż, na wyjście do parku, na jesień czy na pierwszą kąpiel... 

Przygotowana Mama to także zupełnie nowy cykl w naszym sklepie oparty o subiektywne wybory zaproszonych gości. W każdym miesiącu przedstawimy Wam inną mamę, która spośród produktów dostępnych w naszym sklepie wybierze te, które uzna za niezbędne, najbardziej funkcjonalne i najlepsze dla siebie i swojego Maluszka. Pokaże Wam ich zastosowanie, opowie dlaczego zdecydowała się właśnie na te produkty.  

W miesiącu, w którym będzie gościła u nas wybrana Mama, wszystkie produkty które opisze zostaną objęte rabatem i znajdziecie je w naszym dziale PROMOCJE: Przygotowana Mama.

Wrześniową Przygotowaną Mamą jest Karolina, autorka bloga Nasze Bąbelkowo. Wraz ze swoim Mężem i Synkiem wybrali się na weekend do Bukowiny Tatrzańskiej. Jesienna aura pozwoliła im przetestować nie tylko ciepłe, wygodne ubranie, ale także torbę weekendową, plecak, rozgrzewacz i termobutelkę z naszego asortymentu.

O tym, dlaczego nie warto rezygnować z podróży z dzieckiem, nawet jeśli pogoda nie jest wymarzona, możecie przeczytać poniżej:

Postaram się na własnym przykładzie udowodnić Wam, że jesienna pogoda wcale nie musi stanowić przeszkody dla podróżowania z dzieckiem. Wystarczy zaopatrzyć się w odpowiednie akcesoria i gadżety - z którymi niestraszny nam będzie ani siąpiący deszcz, ani hulający wiatr, ani jesienne chłodne poranki i wieczory.


Pierwszy weekend września postanowiliśmy spędzić z Bąblem w Bukowinie Tatrzańskiej. To właśnie tutaj mieliśmy okazję przetestować świetny zestaw małego podróżnika, o którym chciałabym dzisiaj opowiedzieć - i podzielić się z Wami garścią refleksji na temat tego, jak przygotować się na jesienny weekend z dzieckiem w górach.

Zacznę od tego, że wobec gór - a zwłaszcza tych wysokich - odczuwamy ogromny respekt. Tatry to już nie są te nasze stosunkowo niewielkie, dolnośląskie wzniesienia i pagórki - tylko naprawdę konkretne, wymagające szczyty. W związku z tym trzeba zdobywać je i poznawać z jeszcze większą rozwagą - będąc przygotowanym na wiele różnych okoliczności.

Na nasz krótki, trzydniowy wypad zdecydowanie przydała się nam weekendowa torba podróżna Penny Scallan. Nie zajęła zbyt wiele przestrzeni w bagażniku naszego auta - a jednocześnie udało się nam zmieścić w niej wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Bąblowe ubrania, podstawowe kosmetyki, ulubiony kocyk, przytulanka i książeczka - wszystko to znalazło swoje miejsce w bardzo pojemnej głównej komorze torby. Natomiast w bocznej kieszonce umieściliśmy książeczkę zdrowia, dowód osobisty i paszport - na wypadek, gdyby przyszła nam ochota na wyprawę za słowacką granicę. Niewątpliwymi zaletami torby są jej mocne, solidnie wykonane uchwyty - oraz dłuższy regulowany pasek, który można przewiesić przez ramię. Ponadto od spodu posiada ona też cztery plastikowe nóżki - a więc można spokojnie postawić ją na ziemi w każdych warunkach pogodowych bez obawy, że się ubrudzi. (A nawet jeśli - to materiał jest wyjątkowo bezproblemowy i łatwy w czyszczeniu).



Nawet najbardziej wytrwały górski wędrowiec potrzebuje chwili odpoczynku i przerwy na przekąskę, żeby naładować akumulatory :) W czasie naszej wycieczki nad Morskie Oko najbardziej praktyczne okazały się: butelka termiczna, lunchbox oraz specjalny wkład chłodzący. Dzięki temu na szlaku mieliśmy pod ręką i zimną wodę - i owoce, które zupełnie nie straciły na swojej świeżości - i czekoladę, która absolutnie się nie rozpuściła, nawet pomimo panującego upału :)

Termobutelka POW PIP Zoli jest przede wszystkim nietłukąca - oraz pokryta specjalną antypoślizgową, matową powłoką. Świetnie nadaje się dla małych - często jeszcze dość niezdarnych - rączek. W przeciwieństwie do tradycyjnych i powszechnie stosowanych termosów - można pić z niej bezpośrednio przez rurkę, bez konieczności przelewania napoju do osobnego kubeczka. Na górskich szlakach okazało się to naprawdę sporym ułatwieniem - i nie opóźniało niepotrzebnie naszego marszu :) Butelka ma bardzo szczelną zakrętkę i podwójne ścianki, wykonane ze stali nierdzewnej. Oprócz tego jej ogromną zaletą jest fakt, że nie zatrzymuje zapachu płynów, które się w niej znajdują - co często zdarzało się w przypadku innych używanych przez nas butelek czy termosów, nawet po ich kilkukrotnym dokładnym wymyciu.




Lunchbox Penny Scallan to tak naprawdę 2w1: śniadaniówka plus niewielki, zgrabny plecaczek. Od wewnątrz w całości wyłożony jest folią - więc nawet jeśli coś nam się rozleje albo ubrudzi to potem bardzo łatwo jest to wyczyścić, przecierając mokrą szmatką. Materiał ten nie pochłania zapachów ani wody - za to sprawia, że jedzenie pozostaje świeże przez znacznie dłuższy czas. Podobnie zewnętrza warstwa wykonana jest z tworzywa PCV - łatwego do utrzymania w czystości, wyjątkowo odpornego na zadrapania i wszelkie dziecięce eksperymenty ;)

Zapięcie plecaczka w postaci rzepa sprawia, że nawet młodsze dzieci bez problemu poradzą sobie z jego otwieraniem i zamykaniem. Dodatkowa boczna kieszeń ściągana sznureczkiem bez problemu pomieści butelkę z napojem - i zabezpieczy ją tak skutecznie, że nie musimy obawiać się jej wypadnięcia.




Wkład termiczny w kształcie autka może nie tylko chłodzić - ale również rozgrzewać. Wszystko zależy od tego, czy uprzednio umieścimy go w lodówce lub zamrażarce - czy też w gorącej wodzie.

W wersji chłodzącej dłużej utrzymuje świeżość spakowanego pożywienia - i może przynosić ulgę w sytuacji drobnych skaleczeń czy stłuczeń, o które w przypadku dziecka jak wiadomo nietrudno. W kolejnych chłodniejszych dniach naszego pobytu sama dość często traktowałam go jako rozgrzewacz do rąk. Przyjeżdżając w góry zawsze przeżywam pewien "szok termiczny" - bo nasz Dolny Śląsk jest przecież najcieplejszym regionem Polski, więc te różnice temperatur bywają dość znaczące.

Podobnie jak wszystkie pozostałe prezentowane przeze mnie produkty - wkład jest wolny od BPA oraz ftalanów, nietoksyczny i hipoalergiczny.



Poza typowym obuwiem sportowym - jadąc w góry warto zabrać też kalosze, które przydadzą się w razie deszczowej pogody. Muszę przyznać, że wcześniej mieliśmy z kaloszami dla Bąbla dość nietypowe doświadczenia. Kupiliśmy mu na próbę tańsze buciki z
marketu, za kilkanaście złotych - i przy okazji pierwszej ulewy przekonaliśmy się, że one najzwyczajniej w świecie kompletnie nie trzymają się na nogach. W pewnym momencie po prostu Bąblowi spadały i zostawały gdzieś na środku kałuży - a on biegał po wodzie...w
samych skarpetkach.

Kalosze od Penny Scallan na szczęście nie fundują nam takich atrakcji :) Bardzo fajnie leżą, są wygodne, dobrze wyprofilowane i zostają zawsze dokładnie tam, gdzie być powinny - czyli na stopach :) Dzięki wzmocnieniom na piętach i placach wydają się niezwykle trwałe - ale nie są też w żadnym wypadku ciężki czy toporne, a każdy wykonany w nich krok jest dla dziecka przyjemnością. W środku bucików znajduje się miękka bawełniana wkładka - w związku z czym unikamy nadmiernej potliwości stóp oraz ewentualnych obtarć. Z boku kaloszki posiadają gumowane wstawki oraz niewielkie rozcięcia - dla ułatwienia maluszkowi ich samodzielnego zakładania i zdejmowania.







Jeśli już mowa o kaloszach - w góry pamiętajmy zabrać też płaszczyk przeciwdeszczowy. Nawet jeśli w tej chwili za oknem pensjonatu świeci słońce i śpiewają ptaki - nie oznacza to, że identyczną pogodę zastaniemy w wyższych górskich partiach. Tutaj aura jest szczególnie
zmienna i nieprzewidywalna - więc trzeba wziąć pod uwagę wiele różnych możliwości.. Mając ze sobą kurteczkę przeciwdeszczową Penny Scallan nie musieliśmy nosić przy sobie dodatkowych gadżetów typu peleryna czy parasolka - z którą zwykle nie ma potem co zrobić, kiedy deszcz już przestanie padać. Kaptur płaszczyka chronił Bąbelka dodatkowo również przed porywistym wiatrem, którego doświadczyliśmy między innymi w trakcie naszego rejsu po Jeziorze Czorsztyńskim.

Ubranko podszyte jest bardzo przyjemnym w dotyku, oddychającym materiałem - dzięki czemu dziecku jest zdecydowanie wygodniej, przytulniej i cieplej niż w przypadku zwykłego "gumowego" płaszczyka bez podszewki.






Jak widzicie, nieco trudniejsze warunki pogodowe wcale nie muszą zatrzymywać nas w domu! Nawet pomimo mniej sprzyjającej jesiennej aury możemy razem z dzieckiem podróżować, odkrywać świat, nie obawiać się bliższych i dalszych rodzinnych wyjazdów. Wszystko sprowadza się do tego, by być na nie odpowiednio przygotowanym - zgodnie z popularnym powiedzeniem, że "nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania" :)

Jeśli również w okresie jesiennym nie chcecie rezygnować z Waszych dotychczasowych, ulubionych aktywności - zajrzyjcie do sklepu internetowego Baby&Travel. Właśnie trwa tam nasz miesiąc - w ramach którego wszystkie prezentowane przeze mnie we wpisie produkty będziecie mogli kupić w specjalnych, obniżonych cenach. Mam nadzieję, że uda się Wam skompletować własny, optymalny dla Was i pasujący do siebie stylistycznie zestaw - a ze swojej strony gwarantuję, że będzie on wykonany z wielką starannością i dbałością o każdy detal :)

Udanych podróży ! Czekam na Wasze komentarze, opinie i relacje :) Powiedzcie koniecznie, gdzie się wybieracie – i czy jakiś konkretny asortyment wpadł Wam w oko :)

Karolina Szwabowicz-Mosica, autorka bloga http://www.naszebabelkowo.pl
Polecane
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel